Maliny na cerę

Wszyscy doskonale wiemy, że maliny to cenne źródło witamin, głównie witaminy „C”, która jest doskonałym przeciwutleniaczem, a także działa kojąco na rany oraz przebarwienia, ale nie tylko ona wchodzi w skład maliny, są to też witaminy E i B1, mikroelementy oraz kwas foliowy.
Maliny są zdrowe i smaczne, dlatego jemy je w sezonie w ogromnych ilościach. Nie trzeba też nikogo do nich przekonywać. Robimy z nich soki, kompoty, dżemy i powidła, pieczemy placki, dodajemy do herbaty zimą lub po prostu latem jadamy je ze śmietaną i cukrem, albo po prostu same prosto z miski.

Jednak mało kto wpadłby na pomysł, że maliny mogą być idealne jako maseczka. Oczywiście jedzenie ich dostarcza również skórze cennych mikroelementów i witamin, ale można też o cerę zadbać od zewnątrz. Nakładania malin samych na oczyszczona skórę twarzy zupełnie wystarczy, żeby ją odżywić. Można też przygotować mieszanki, które dodatkowo wspomogą działanie malin. Połączenie z białą glinką w proszku oraz zmiksowanymi płatkami owsianymi daje maseczkę, która dodatkowo ściąga i zwęża pory oraz działa antybakteryjnie. Maliny dodajemy bądź w kawałkach, bądź zmiksowane na papkę, jednak ta druga opcja może spływać nam z twarzy, dlatego kawałeczki są lepsze.